„Pan przecież wie, gdzie jest ukryty ten inny świat, którego pan szuka, i wie pan, że jest to świat pańskiej własnej duszy. Tylko w pańskim wnętrzu żyje ta inna rzeczywistość, za którą pan tęskni. Nie mogę panu dać niczego, co by nie istniało już w panu, nie mogę panu otworzyć innej galerii obrazów prócz galerii pańskiej duszy. Nie mogę panu dać niczego prócz sposobności, bodźca i klucza. Pomagam panu ujawnić jego własny świat, to wszystko.”Herman Hesse - Wilk stepowy
T I L L I E
MATILDA GORDON
RAVENCLAW — VII ROK; SZLAMA; PREFEKT
GLASGOW — DZIESIĄTY DZIEŃ CZERWCA
RÓŻDŻKA: 10 i 3/4 cala, hikora, włos jednorożca
PATRONUS: niewykształcony; BOGIN: rozpędzony samochód
ZWIERZĘ: sowa płomykówka, Aqua
Zawsze była jedyna. Jedyna córka. Jedyna w swoim rodzaju. Jedyna malująca paskudne księżniczki i towarzyszących im królewiczów — równie nieładnych i równie krzywych. Jedyna w towarzystwie masy kuzynów, wielkich, brudnych, tracących zęby znacznie szybciej niż ona.
Ucieczka w świat marzeń była jedynym wyjściem, jedynym rozsądnym i jedynym możliwym. Zakopując się pod ciepłą kołdrą, mamrotała coś w zrozumiałym tylko dla siebie języku, kreując zupełnie nową rzeczywistość. Nawet nie przypuszczała, że w całkiem podobnym świecie postawi pierwsze kroki zaledwie kilka lat później.
Przekraczając progi ogromnego zamczyska, powinna być speszona i wystraszona, powinna wzrokiem szukać czubków swoich butów i potykać się o przydługą szatę. Powinna, ale zamiast tego po schodach wspinała się z wysoko uniesioną głową, lekkim uśmiechem i szybko uderzającym sercem. Ucieczka w świat marzeń stała się rzeczywistością, wszystko to, co do tej pory było obce, stało się jej codziennością i nie miała problemu, żeby się w nią wpasować.
Posiadając ambicje do tego, aby być najlepszą, musiała się starać. Nie pozwalała sobie na chwilę odpoczynku, nie rozumiała, że jej rywalizacja przestaje mieć zdrowy charakter, ale… udało się. W trzeciej klasie dostała się do drużyny, w trzeciej klasie w końcu mogła być reprezentantką domu i udowodnić nie tylko sobie, ale też innym, że jest najlepsza. Że zawsze była. Ślepo zapatrzona w siebie, przez długi czas nie dostrzegała tego, że przez swój upór krzywdzi innych.
Rok piąty. Cztery lata wspinania się pod górę i toczenia ciężkich kamieni. Cztery lata uporu, ignorowania innych i wiecznej rywalizacji. Cztery lata niszczenia własnej osoby, robienia z siebie złego człowieka i robienia z innych złych ludzi. W końcu ją nagrodzili. Otrzymując odznakę prefekta, odetchnęła z ulgą, z dumą przypięła ją do czarnej szaty, zaczęła się uśmiechać i normalnie rozmawiać. Osiągnęła coś. Naprawdę coś osiągnęła.
Rok siódmy. Po sześciu latach musi naprawić sporo błędów, wyprostować konsekwencje podejmowanych przez nią decyzji. Po sześciu latach nadal rywalizuje, nadal chce być najlepsza i nadal jej mało. Jednak po sześciu latach dociera do niej, że musi się zmienić, że powinna zacząć dostrzegać też innych, nie odpychać ich, nie gryźć i nie drapać, kiedy ktoś wyciąga pomocną dłoń w jej stronę.
„Zależy mi na innych ludziach, tylko nie potrafię niekiedy ocenić kto przyjacielem, a kto wrogiem. Poza tym mam silne zaburzenia pamięci i nie pojmuję, dlaczego nagle inni przestają się do mnie odzywać.”Barbara Rosiek
Zdjęcie: IMustBeDeadNie umiem lepiej.
[Huehuehuehuehuehue.
OdpowiedzUsuńOrder z ziemniaka za odwagę. :D]
[Widzę, że to będzie bardzo krukonocentryczny Hogwart. ;D]
OdpowiedzUsuń[Wow, to już dziś druga karta! :D]
OdpowiedzUsuńBrenda
[Ja tam jestem za jakością, nie ilością. :D Wątek! Tylko jaki?]
OdpowiedzUsuń[Że Krukoni są najlepsi, to wiadomo nie od dziś, ale inne stwory także przydałyby się. ;D]
OdpowiedzUsuń~ Gilbert
[Nie marudzę wcale.
OdpowiedzUsuńOkej, róbmy! ;>]
~ Gilbert
[Pasuje. Rozumiem, że mam zacząć, więc oczekuj. ;> Ale raczej tak około wtorku.]
OdpowiedzUsuń